torun hotels -
jej podniósł prawą rękę i położył ją na drugim policzku.
Widział jak w koszmarnym śnie, że stacza się ku przepaści; był jednak zupełnie bezsilny i nie mógł temu zapobiec. W otchłani zaślepionej psyche jego moralna istota nie ustawała w proteście przeciwko tej poniżającej kapitulacji wobec zezwierzęcenia, temu rażącemu oddaniu się we władanie nagich instynktów. Wtórowała jej istota estetyczna, smakosz, prawdziwy, nawet jeśli chwilowo zagubiony Miles Green, który — czuł to w kościach — nigdy nie dałby się zaskoczyć w tak wulgarnej i poniżającej sytuacji czy choćby przez chwilę słuchał
pokrętnych usprawiedliwień lekarki. Z nagłym podnieceniem odkrył, że to intuicyjne przekonanie o tym, kim nigdy nie mógł być, może stać się użytecznym sposobem odkrycia tego, kim jest. Zaczął snuć domysły na temat stosownego zawodu; nie było to łatwe, gdyż siostra Cory tymczasem podniosła się na rękach i drażniła mu twarz i usta swymi bujnymi młodymi piersiami. Niemal natychmiast poczuł, że jest na właściwym tropie, że lekarka jeszcze raz świadomie wprowadziła go w błąd, sugerując rozpasanie i rozwiązłość.
Nie wiedzieć skąd, cudem, wpadło mu do głowy pierwsze wspomnienie dotyczące jego
zapomnianej przeszłości, o którym był przekonany, że jest prawdziwe. Choć był to zaledwie mglisty przebłysk, bez szczegółów, wiedział, że ma to coś wspólnego z rzędami uważnie wpatrzonych twarzy. Wiedział też, że były wpatrzone w niego samego. Tego był zupełnie pewien. W podnieceniu spowodowanym tak ważnym odkryciem, niechcący wpił się paznokciami w pośladki pielęgniarki, która tak opacznie odebrała ten gest, że w odpowiedzi musiał ścierpieć paroksyzm jej piersi i lędźwi. Za żadną cenę nie chciał dać się odwieść od swego toku myśli. Wydało mu się najstosowniejsze, by upewnić torun
hotels pielęgniarkę w jej przypuszczeniach. Poprawił uścisk wyeksponowanych pośladków, doświadczył jeszcze jednego napadu spazmów i wreszcie na nowo mógł skoncentrować się na swym odkryciu.
Kontuzjowana pamięć nie podsuwała mu bardziej szczegółowych informacji, lecz był przekonany, że często występował publicznie. W roztargnieniu drażnił końcem języka podniecony sutek — tylko i wyłącznie po to, by uspokoić znajdujące się nad nim ciało; jednocześnie próbował przywołać na pamięć jakąś stosownie poważną i szanowaną profesję. Niewątpliwie było to coś odległego od frywolności sztuk pięknych, od zwykłej rozrywki — może prawo? Stan duchowny jakoś do
niego nie przemawiał. Dyrektor renomowanej prywatnej szkoły — tak, to była jedna z możliwości. Albo marynarka wojenna. Kapitan Miles Green, Królewska Marynarka Wojenna — brzmiało to całkiem prawdopodobnie, lecz niestety nie rozstrzygało sprawy definitywnie. Przyszło mu na myśl, że aktor dramatyczny mógłby, mimo wszystko, wchodzić w rachubę, ponieważ w tej mglistej, a jednak wyrazistej wizji publicznych wystąpień było coś urzekającego, coś na poły skrytego w ciemności. Z drugiej jednak strony aktorzy nie wyróżniali się szczególną odpowiedzialnością, a był coraz bardziej przekonany, że taki był właśnie prawdziwy Miles Green.
Czerpał
to przekonanie stąd, że jego równie mglista jak i wyrazista istota gwałtownie powstała — zupełnie jak siostra Cory, która nagle wyprostowana klęczała z kolanami po obu stronach jego klatki piersiowej — przeciwko myśli, że będąc w pełni władz, mógłby kiedykolwiek dopuścić do takiej sytuacji. Kolejna myśl nasunęła mu się w momencie, gdy ciemna dziewczyna ujęła jego dłonie i przesuwała nimi jak gąbką w górę brzucha, dokonać ablucji znajdujących się powyżej ciemno uwieńczonych stożków. Czyż nie jest bardziej niż prawdopodobne, że jest posłem do Parlamentu? Zdeklarowanym przeciwnikiem sił złai
-
|